Nie mam w domu komputera. Nie mam dostępu do internetu. Nie mam GG, naszej Klasy, Facebooka. O tym wszystkim wiem tylko ze słyszenia. Czuję się jak ślepy, garbaty i bezdomny razem wzięci...
Gdy poznaję kogoś nowego, zawsze jest taki moment, że jestem pytany o e-mail. Nie mam go. Wtedy patrzą na mnie, jakbym był garbaty. „Nie masz?”. Zawsze pada to inteligentne pytanie. Moi rodzice mają świra na punkcie wychowania dzieci na porządnych ludzi. Nie mamy w domu telewizora ani komputera. Jesteśmy odcięci od świata. Zawsze jestem poza tematem, bo ludzie oglądają różne rzeczy w Internecie, a latem siedzą po nocach, przesyłają sobie różne linki i potem tylko o tym się gada. Ze mną nie ma o czym gadać i nie dziwię się, że traktują mnie jak jakieś dziwadło, które o niczym nie ma pojęcia. Próbowałem już różnych strategii: unikałem ludzi, wyśmiewałem ich, że tylko umieją klikać, usiłowałem wpłynąć na rodziców — wszystko na nic. Jest dwudziesty pierwszy wiek, mieszkam w Warszawie, moi rodzice oboje są wykształconymi ludźmi, mają normalną pracę. Każdego roku wyjeżdżamy na urlop za granicę, ale jako dziecko miałem tylko drewniane zabawki, a moja siostra „tajną” Barbie przechowywaną u babci, żeby rodzicie jej nie zobaczyli. Wiem, że im się wydaje, że to dla naszego dobra, ale to naprawdę nam nie pomaga. Czuję się jak ślepy, garbaty i bezdomny razem wzięci. Mam pieskie życie.
Pies.
*
Komputer to tylko narzędzie, nic innego. Postawa rodziców Psa wynika z ich lęku, że narzędzie zamieni się w bożyszcze, co jak wszyscy wiemy, ma miejsce w tysiącach przypadków. Rozumiemy, co chcą osiągnąć rodzice Psa, ale… no właśnie — przedobrzyli.
Gdyby twoich rodziców nie było stać na komputer czy Internet, to byłaby całkiem inna sprawa. Jednak poczucie, że mogą ci coś dać, ale z powodów ideologicznych nie chcą tego zrobić, nigdy do przyjemnych nie należy i nic dziwnego, że teraz, gdy czasu jest dużo i macie już większy luz ze szkołą, tak silnie to odczuwasz. To, że nie zgodzili się do tej pory, nie znaczy, że w tym roku ma być tak samo. Na rodziców nie ma mocnych, ale… zawsze warto próbować.
Propozycje konstruktywnych działań:
- Zbieraj kasę na komputer i powiedz o tym rodzicom. Niech wszyscy w rodzinie wiedzą, że to jest twoje marzenie. Wciągnij też siostrę do spółki. Prowadźcie normalną księgowość, z datami i zapisanym źródłami, skąd wzięliście pieniądze
- Razem z siostrą rozmawiajcie normalnie o tym, jak się czujecie bez komputera
- Załóż sobie konto — korzystaj ze szkolnej lub osiedlowej biblioteki. Nie musisz stale wisieć w Internecie, ale brak komputera nie oznacza, że masz w ogóle nie korzystać z sieci
- Gdy kumple gadają o czymś, co „chodzi’ w Internecie, zawsze bez skrępowania zapytaj, o co chodzi i poproś, żeby ci pokazali. Idź do kogoś do domu i zwyczajnie obejrzyj. Ludzie uwielbiają komuś coś pokazywać. Tym sposobem zyskasz wielu kolegów
- Nie wstydź się tego, że twoi rodzice mają taki pomysł na wychowanie. Wręcz przeciwnie — otwarcie mów, że to ich pomysł. Jeśli ty nie zrobisz z tego problemu, to problemu nie będzie. To jest tak samo jak z kompleksami — one są tylko w naszych głowach
- Oczywiście, że będziesz obiektem drwin, żartów i kąśliwych uwag. Każdy, kto jest choćby o jotę inny, jest na to narażony. Ty potraktuj to jako sito na wyłapywanie fajnych ludzi. Jeśli ktoś jest tak ograniczony, że dokucza z powodu czegoś, co jest kompletnie od ciebie niezależne, może po prostu nie warto się z nim zadawać…
- Zdaje się, że oboje macie w babci sojusznika. Wykorzystajcie ją. Niech twardo staje po waszej stronie
Dobre metody, żeby rodzice ulegli każdej sprawie znajdziecie w 12. Victorze!


















Skomentuj ten artykuł
Zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz.
Dragon
2010-10-08 18:19:38
Julien
2010-08-07 14:37:36
Julien
2010-08-07 14:30:13