Spowiedź

<< < (15/22) > >>

Anonymous:
Hiihi, a ja rachunek sumienia robie codzien, czekam na efekty, a ma byc tak, ze poznam siebie. I powoli powoli sie cos wykluwa, jakies postanowienia, zakorzeniaja sie. Poznac grzechy - poznac siebie, a i nie tylko to co zle i be, bo i to co konstruktywne dobre, O.K  i luzik. A to drugie, gdyz przed rachunkiem d z i e k u j e za to co mi dobre w deszczyku spadlo, a jak wiem co, to i wiem J A K.

Rachunek sumienia nie oznacza 'o kurcze facet ja ci musze teraz cos powiedziec', tylko - a przynajmniej jak najlepiej by tak bylo - szczerą codzienna analizę intencji i czynow swoich. Podobno jak sie zrobi szczery rachunek i szczerze sie pozaluje, ale jedynie w przypadku lekkich grzechow, to juz sie jest czystym w duszy.      

A spowiedz indywidualna wspaniala rzecz. Pewien Ktosik dostal od ksiedza taka pokute: nie ogladaj telewizji przez tydzien...   No bo sie naogladal i zniewolil. Zniewolil powiedzialabym z ironicznym i drwiacym usmiechem na ustach, ale teraz to rozumiem i mowie z przekonaniem. Chlopak tez zrozumial, jak doszedl ze to nie kara, a pomoc, pomoglo.
To jest sens indywidualnej spowiedzi.

Sylaa:D:
Ja spowiedz zawsze bardzo przezywam. Po niej zaczyna sie nowe zycie. Spowiedz jest po to, by byc lepszym i lepiej zauwazac swoje bledy jakie sie popelnilo. Do spowiedzi dosyc czesto przystepuje, bo zalezy mi na czestym przyjmowaniu Komunii Swietej. Powiem szczerze, ze spowiedz w duzej mierze zalezy od spowiednika. Ja mam wspaniałego spowiednika i moze tez dlatego tak czesto do niej przystepuje. Dziekuje ks. Krzysztofowi

Isabel:
Ostatnio przeżyłam taką prawdziwą spowiedź. Poraz pierwszy byłam taka szczera w konfesjonale. Po raz pierwszy niczego nie zaogólnikowałam (często mi się to zdarzyło) i wyspowiadałam się z moich najgorszych grzechów. Z onanizmu też. Od tej spowiedzi już tego nie robię. Powiedziałam sobie dość. Miałam wtedy wypieki na twarzy i w ogóle, ale postanowiłam zdobyć się na tą odwagę i później kamień spadł mi z serca...
  Jeśli chodzi o spowiedź to jakoś mój realistyczny umysł nie potrafi pojąć, że ksiądz jest jakimś medium między mną  A Bogiem... Ale nawet jeśli nim nie jest, wiem, że w konfesjonale jest Bóg. I nawet jeśli ksiądz przysypia po drugiej stronie (no, może troszkę przesadziłam), to Bóg mnie wysłucha w całym swoim skupieniu.
  I jeśli chodzi o pokutę... Jakoś wątpię by parę zdrowasiek wykupiło moje grzechy. Ale jeśli o mnie chodzi... Po spowiedzi jakoś mam umocnioną wiarę.. Wiem, że znowu mam czyte konto... I... Nie chcę już grzeszyć... A przynajmniej taki stan troszkę trwa. I to jest moim zdaniem dobre... To, że znowu się staram być dobrym...

Człowieczka:
nie lubię spowiedzi, co tam, wręcz nienawidzę. Zwłaszcza po tym jak ostatnio ksiądz niesłusznie na mnie nawrzeszczał. Odeszłam od tego konfesjonału trochę wnerwiona.
Oczywiście robię rachunek sumienia, ale jak dochodzi do spowiedzi to większość zapominam i muszę przypominać sobie takie "neutralne" grzechy.

Wolałabym spowiedź bez udziału księdza, taka indywidualna spowiedź, rozmowa tylko między mną a Bogiem.

Kasp:
Cytat: "Człowieczka"

nie lubię spowiedzi, co tam, wręcz nienawidzę. Zwłaszcza po tym jak ostatnio ksiądz niesłusznie na mnie nawrzeszczał. Odeszłam od tego konfesjonału trochę wnerwiona.
Oczywiście robię rachunek sumienia, ale jak dochodzi do spowiedzi to większość zapominam i muszę przypominać sobie takie "neutralne" grzechy.

Wolałabym spowiedź bez udziału księdza, taka indywidualna spowiedź, rozmowa tylko między mną a Bogiem.



Przejdź na protestantyzm ... xD

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona