Wołanie o POMOC!

Ania nie była smutna.

Już później, kiedy bomba wybuchła, kiedy wuefi stka zauważyła dziwne cięcia na rękach siódmoklasistki, kiedy wezwali rodziców Ani i wychowawczyni przeprowadziła lekcję na temat depresji i samookaleczeń, niektórzy przyznali, że koleżanka rzeczywiście ostatnio zaczęła się inaczej zachowywać.

– Jakby próbowała coś ukryć – powiedział wtedy Maks. – Izolowała się od nas. Przestała rozmawiać. Więcej rysowała.

Nikomu do głowy nie przyszło zapytać, co się dzieje i czy Ania nie potrzebuje pomocy. Myśleli, że ma swoje kłopoty, jak każdy. Okazały się poważniejsze niż te, które „ma każdy”. Takie, których Ania sama nie była w stanie udźwignąć.

Magda też nie sprawiała wrażenia chorej na depresję.

Tak naprawdę była ostatnią osobą, którą by o to podejrzewali. Dusza towarzystwa,  przewodnicząca klasy. Żadna szara myszka, która nie ma przyjaciół i spędza wieczory przed ekranem komputera. No i ta średnia. Najwyższa w klasie przez cztery lata z rzędu. Magda ciągle powtarzała, że chce się dostać do najlepszego liceum w mieście. Zakuwała. Tylko fi zyka jej nie szła. Raz złapała trójkę, drugi raz dwóję. Nauczycielka powiedziała głośno, przy całej klasie, że Magda może zapomnieć o czwórce na koniec roku.

– Na fizyce świat się nie kończy – skomentowała to Ada, najlepsza przyjaciółka Magdy.

Nie przypuszczała, że dla przyjaciółki świat w tym momencie się skończył. Bo z tróją na świadectwie, choćby i z fizyki, nie dostanie się do najlepszego liceum w mieście – tak przynajmniej myślała w momencie, kiedy łykała garść proszków z domowej apteczki. Lekarze mówili, że miała szczęście, bo te leki, choć nie na receptę, potrafi ą zrobić duże spustoszenie w organizmie, z trwałym uszkodzeniem nerek i wątroby włącznie.

– Co ci przyszło do głowy? – zapytała kiedyś Ada.

Magda nie potrafiła odpowiedzieć. Tak jak nie potrafiła powiedzieć, skąd wzięła się w jej głowie czarna dziura przerażenia, która czasami zdawała się ją połykać w całości. I o której nigdy nikomu nie mówiła.

Ola była na podwórku. Na tym swoim wózku, jak wyrzut sumienia.

– Cześć – Monika pomachała jej niewyraźnie ręką i szybko zamknęła okno.

Nawet nie widziała, czy Ola ją zauważyła. A nawet jeśli, to co z tego? Co miałaby jej powiedzieć? „Będzie dobrze, wyzdrowiejesz”? Obie dobrze wiedziały, że to nieprawda. Nie będzie dobrze i Ola nigdy nie wyzdrowieje. Zawsze będzie jeździła na wózku. I zawsze wszystko będzie ją tak strasznie bolało. Mama powiedziała Monice, że Ola może ruszać tylko głową. – I to w ograniczonym zakresie, w górę i w dół. Mówić może dzięki specjalnemu aparatowi – dodała.

Monika dobrze pamiętała, jak do tego wszystkiego doszło. Wszyscy w klasie pamiętali. Ola wiele razy mówiła im, że się zabije. Nie brali tego na poważnie. Wiele osób tak mówi. Podobno Ola wzięła zwykły sznurek, taki do bielizny. Zawiązała pętlę na szyi. Monika może sobie tylko wyobrażać, co Ola wtedy myślała, bo nigdy o tym nie rozmawiały. Znalazła ją sąsiadka. Praktycznie od razu. Podobno to uratowało jej życie. Ale nie sprawność. Doszło do przerwania rdzenia kręgowego. Ola zapadła w śpiączkę. Obudziła się w Klinice Budzik. Po czterech tygodniach. To podobno i tak szybko. – To cud, że żyjesz, dziewczyno – powiedział lekarz. Zaraz potem Ola musiała zrozumieć, że nie czuje nóg. Ani rąk. Ale za to czuje ból. Ciągły, nieprzerwany. Taki, którego nie przerwały cztery operacje, które do tej pory przeszła. I którego nie uśmierzą kolejne zabiegi. Monika wie, że ten ból nigdy się nie skończy i nie pomogą tu żadne leki przeciwbólowe. Słyszała, jak rodzice między sobą szeptali, że to ból fantomowy – bolą kończyny, których już nie ma. Bardzo rzadko, tak jak dziś, Ola wyjeżdża tym swoim wózkiem na podwórko. Na twarzy ma taki grymas, jakby rozrywało jej całe ciało. Monika zamyka wtedy okno i ogranicza się do krótkiego „Cześć”, bo co miałaby powiedzieć dawnej koleżance?

 

Masz myśli samobójcze, okaleczasz się, czujesz się fatalnie…  i nie wiesz, co robić?

• Przede wszystkim powiedz osobie dorosłej, do której masz zaufanie, co czujesz! To może być rodzic, ale możesz także zwrócić się do pedagoga
szkolnego, psychologa, wychowawcy, innego nauczyciela. Chodzi o osobę, do której masz zaufanie i której możesz bezpiecznie powiedzieć, co czujesz.
• Podczas rozmowy z rodzicami poproś, żeby umówili cię do specjalisty (psychologa, psychoterapeuty). On pomoże ci zastanowić się, skąd biorą
się te myśli, i jak poradzić sobie z nimi.
• Możesz także zadzwonić do telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży (116 111) i opowiedzieć o swoim problemie.
• Nigdy nie bagatelizuj tego, że się okaleczasz czy masz myśli samobójcze. Zawsze w takiej sytuacji szukaj pomocy u osoby dorosłej.
Dr Jagoda Sikora, psycholog dziecięcy

Myśli samobójcze mogą przytrafić się każdemu, kto czuje, że przerastają go jego problemy, i myśli, że nikt mu nie pomoże. Ale samobójstwo to dramatyczna decyzja i najgorsze wyjście! Porozmawiaj z kimś, komu ufasz, lub zadzwoń na telefon zaufania – daj sobie pomóc!

 

Co w zachowaniu koleżanki czy kolegi powinno Cię zaniepokoić? Jak reagować, gdy ktoś mówi, że się zabije? Odpowiedzi na te pytania znajdziesz w rubryce „Temat numeru” w najnowszym numerze „Victora”.

 

VICTOR blisko spraw nastolatków!

fot. Antonio Guillem/Shutterstock.com

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *