Poznani w sieci

Taka historia…

Monika (VIII klasa, Warszawa) zalogowała się na forum poświęconym mandze. Tam poznała LOLa.

– Fajnie nam się gadało. Mieliśmy tyle wspólnych tematów! W klasie nikt nie interesuje się tym co ja. Moja koleżanka z ławki do niedawna myślała, że to, że lubię anime, to znaczy, że interesuję się kreskówkami dla przedszkolaków – opowiada ze śmiechem.

W LOL-u odkryła bratnią duszę. Czatowali do późna w nocy.

– Zaczynaliśmy o dwudziestej, dwudziestej pierwszej. Jak rodzice myśleli, że śpimy – przyznaje. – A następnego dnia na ósmą do szkoły – śmieje się Monika.

Po pewnym czasie zorientowali się, że dzieli ich trzydzieści kilometrów. Tylko trzydzieści kilometrów.

– To było trochę jak cud, bo na tym forum są ludzie z całej Polski, a nawet Europy.

Zdecydowali się na spotkanie. Monika nie myślała o stosowaniu szczególnych środków ostrożoności.

– Miałam w szkole lekcje poświęcone niebezpieczeństwom w Internecie, więc trochę mi przeszło przez głowę, że LOL może nie być tym, za kogo się podaje. Ale wydawało mi się to niemożliwe. Za dużo wiedział o mandze i anime. Tego nie można udawać.

O tym, że się umówili, powiedziała najbliższej przyjaciółce. Miała dzwonić po dziesięciu minutach i podać umówione hasło.

– Jakby nie było okey albo bym się nie odezwała, to Pati miała zaalarmować moich rodziców. Umówiliśmy się „na patelni” (popularne miejsce spotkań w Warszawie), pełno ludzi dokoła, nie byłoby trudno mnie namierzyć, jakby coś poszło nie tak.

I poszło. Ale nie tak, jak obawiała się Monika.

– Po prostu nie zaiskrzyło między nami – wzrusza ramionami, wyraźnie ukrywając rozczarowanie. W Internecie LOL był fascynującym, uważnym rozmówcą, który zawsze miał dla Moniki czas. Na żywo cały czas nerwowo się śmiał i zerkał w telefon. – Zachowywał się jak dzieciak. Skończyłam to po 15 minutach – dodaje Monika.

Taka rzeczywistość…

W serwisach randkowych zalogowanych jest ponad 3,5 miliona Polaków. 20% dorosłych osób deklaruje, że poznało partnera/partnerkę przez Internet. Przez Internet poznają się też młodzi ludzie. Zdaniem dorosłych, 40% młodzieży w wieku 13–15 lat poznaje nowe osoby przez sieć. Sama młodzież mówi o większych liczbach. Znajomości, które zaczęły się online, mają różny przebieg. Czasami kończą się po pierwszym spotkaniu, jak to było u Moniki. Czasami wystarczy kilka randek, by zobaczyć, że choć łatwo się wam pisze, macie trudności z utrzymaniem relacji w realu. A czasami Internet bywa środkiem do zbudowania prawdziwego związku – przyjaźni albo miłości. Nie ma tu reguły.

 

Bądź bezpieczny! Na co zwracać uwagę, poznając ludzi w Internecie?

  • Pmiętaj, że w Internecie łatwo wykreować swój obraz. Można wrzucać fotki tylko w korzystnych dla nas sytuacjach, pisać, tylko gdy jesteśmy wypoczęci i w formie itd. Jeśli zbudujesz sobie obraz kogoś na podstawie tego, co publikuje o sobie w sieci – pewnie się rozczarujesz.
  • Nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie. Brzmi banalnie, ale musisz o tym pamiętać. Internet to nie tylko miejsce zawierania fajnych znajomości. To również przestrzeń do łowów… dla wszelkiego rodzaju przestępców. Dlatego zachowaj ostrożność. Nie podawaj adresu, nazwy szkoły ani innych szczegółów umożliwiających identyfikację. Nie chwal się posiadanym sprzętem. Nie zamieszczaj zdjęć swojego pokoju ani widoku z okna. Nie pisz, że jedziesz na wakacje itd.
  • Jeśli poznana w sieci osoba nalega na zachowanie tajemnicy w jakiejkolwiek sprawie (np. waszych kontaktów), to jest to bardzo wyraźny sygnał ostrzegawczy. O takiej znajomości od razu powiedz dorosłemu i zerwij kontakt.
  • Nie umawiaj się w realu bez wiedzy osoby dorosłej. Powtórzmy jeszcze raz: nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie i jakie ma zamiary.
  • Jeśli zdecydujesz się na spotkanie (za zgodą i wiedzą rodziców), wybierz publiczne miejsce, tam, gdzie jest dużo ludzi. Na pierwsze spotkanie nie idź sama.

Czy internetowe znajomości mają szansę przetrwać? O tym w najnowszym numerze.

 

fot. Anfisa Che/Shutterstock.com

5.00 avg. rating (85% score) - 1 vote
0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *