Na treningu trzeba dawać z siebie wszystko!

Gdy Bartek Borkowski miał 6 lat, tata zapisał go do szkółki piłkarskiej. Bardzo spodobały się mu treningi i rozgrywane mecze. Od początku wiedział, że to jest coś dla niego, dlatego też nie marudził, że jest zmęczony, nie ma siły czy też czasu na inne przyjemności.

Rozłąka z rodziną

Trenował w różnych szkółkach i drużynach, między innymi w Akademii Piłkarskiej Lechii Gdańsk, Jaguarze Gdańsk SKS i Zagłębiu Lubin. Aby grać w tym ostatnim zespole, musiał zamieszkać w Lubinie. Do domu przyjeżdżał rzadko, sporadycznie nawet na weekendy, ponieważ prawie przez cały tydzień miał treningi albo mecze. A przecież musiał chodzić do zwyczajnej szkoły i się uczyć.

– Wyjazd Bartka do Lubina był trudny dla całej rodziny – mówi pani Justyna, mama Bartka. – Wiedzieliśmy, że jest to duża szansa dla syna, ale bardzo za nim tęskniliśmy.

Kontuzja zmieniła wszystko

O tym, że Bartek wrócił do domu, nie zdecydowała jednak tęsknota, tylko kontuzja, której chłopak nabawił się w czasie treningu.

– Martwiłem się, jak to się skończy, zdarza się przecież, że przez kontuzję nie można dalej grać. Na szczęście pękła mi tylko kość jarzmowa, czyli jedna z kości czaszki. Nogi miałem sprawne – cieszy się Bartek.

Przerwa w grze miała trwać 6 miesięcy, ale młody piłkarz wrócił na boisko, tym razem Lechii Gdańsk, po 6 tygodniach. Co prawda w specjalnej masce, jednak nie bardzo mu to przeszkadzało…

Jak wygląda zwyczajny tydzień Bartka?

Na co dzień Bartosz chodzi do szkoły podstawowej w Gdańsku. Cztery razy w tygodniu ma treningi. W tym roku szkolnym, do momentu wprowadzenia ograniczeń na czas epidemii koronawirusa, odbywały się one trzy razy o godz. 19.00 i raz o 14.30. W sobotę Bartek ma dwa treningi: o 9.00 i 11.00, a w niedzielę może się zregenerować. O ile w planach drużyny nie znajdzie się mecz…

Wakacje na treningach

W tym roku rodzina Bartka spędzi wspólnie tylko jeden tydzień wakacji, ponieważ na lato zaplanowano rozgrywki, które nie odbyły się w roku szkolnym ze względu na epidemię. W ferie razem byli też tylko przez tydzień, gdyż w drugim tygodniu Bartosz pojechał na obóz piłkarski.

– Dzieci, które trenują sport na poważnie, naprawdę ciężko pracują – opowiada mama Bartka. – Mają bardzo mało czasu dla siebie, przede wszystkim muszą ciągle ćwiczyć i trenować, aby być w dobrej formie. To olbrzymi wysiłek.

Bartek, tak jak koledzy z drużyny, musiał utrzymywać dobrą kondycję także w czasie epidemii. Ćwiczył według zestawu ćwiczeń, które otrzymał od trenera, a także biegał na działce.

Plany Bartka po podstawówce?

Prawdopodobnie liceum sportowe. Taka szkoła jest znacznym ułatwieniem, nie ma w niej problemów z opuszczaniem lekcji ze względu na treningi lub mecze, jest bardziej nastawiona na sport. Ale Bartek jeszcze nie zdecydował. Na szczęście na wybór szkoły ma jeszcze prawie rok.

Co jest potrzebne, aby zostać piłkarzem?

Niewątpliwie talent, ale też samodyscyplina. Dzieci i młodzież trenują prawie jak dorośli, muszą pamiętać o odpowiednim odżywianiu się czy dbaniu o własną kondycję. Młodzi piłkarze piją dużo wody, jedzą chude mięso, makaron i pieczywo pełnoziarniste czy banany, a na treningi przychodzą z żelami i batonami energetycznymi. Odpadają chipsy, słodkie napoje… Muszą też pamiętać na przykład o tym, aby po treningu się rolować, czyli masować się specjalnym urządzeniem przez 10 minut. Inaczej będą mieć problemy z mięśniami.

Kibice są bardzo ważni

Bartkowi kibicuje przede wszystkim jego rodzina. Tata, dzięki któremu pokochał piłkę nożną, mama, która dba o zdrowe odżywianie, oraz młodszy brat Julek, który w tej chwili idzie w ślady Bartka. Takie wsparcie jest bardzo ważne, ponieważ młodzi zawodnicy potrzebują, oprócz treningów, rehabilitacji, a także tak po ludzku – zrozumienia, gdy jest gorzej, i wspólnego świętowania, gdy wszystko się dobrze układa.

Rady dla początkujących zawodników

Bartek radzi, żeby na treningach nastoletni piłkarze zawsze dawali z siebie wszystko i starali się być lepsi od innych, ale też nie przejmowali się, jeżeli im coś nie wychodzi. Jego zdaniem rywalizacja jest potrzebna, bo dzięki niej można być coraz lepszym w tym, co się robi. Wiadomo, nie chodzi o złą rywalizację, tylko o zdrowe współzawodnictwo. Drużyna musi stanowić jedność…

Więcej artykułów o sprawach nastolatków w każdym numerze „VICTORA”

fot. archiwum prywatne

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *