02i21684

Zaufanie można odbudować

Kiedy Marta weszła do pokoju i zobaczyła, że mama trzyma w rękach jej telefon, już wiedziała, że nie jest dobrze…

– Masz mi coś do powiedzenia? – zapytała mama, a Marta powoli opuściła tylko głowę.

W pierwszym odruchu chciała krzyknąć, że mama nie ma prawa czytać jej wiadomości, ale później – po kilku sekundach namysłu – zrezygnowała z tego wybuchu złości. Wiedziała, że teraz to i tak nic nie da. Powinna pomyśleć przedtem. Dużo wcześniej. Zanim zaczęła wysyłać te wszystkie SMS-y pełne wyzwisk („Nie wiedziałam, że moja Martusia w ogóle zna takie słowa!” – mówiła później oburzona mama), zdjęcia znalezione w Internecie („Wstydziłam się w ogóle na to patrzeć!), a przede wszystkim zanim zaczęła ustawiać się na melanż i umawiać, kto co przyniesie. Jaki alkohol, konkretnie mówiąc.

Podobno ta impreza u Kingi to takie spokojne spotkanie – cedziła mama z lodowatym uśmiechem, a Marta myślała, że zapadnie się pod ziemię ze wstydu.

– Z tych SMS-ów można wywnioskować, że to jakaś popijawa patologii, a nie normalna szesnastka! – krzyknęła jeszcze mama, a Marta zaczerwieniła się po czubki uszu.

Fakt, można tak wywnioskować. I wcale za daleko od prawdy się nie będzie.

Wszystko jasne

– Naprawdę nie wiem, jak mogłaś mnie tak oszukać – usłyszała jeszcze, i to było chyba najgorsze. – Miałam do ciebie zaufanie, Marta – powiedziała mama. I to też było znacznie gorsze niż słowa, które nastąpiły później, a których Marta przecież się spodziewała:

– Masz szlaban. Do końca miesiąca. Zero wyjść, zero Internetu. Jasne?

Jasne. Co tu mogło być niejasnego.

Trudna sprawa

Odbudować raz nadszarpnięte zaufanie jest bardzo trudno. Powiedzcie szczerze – chyba sami się temu nie dziwicie. Przecież jeśli ktoś by was oszukał (i to ktoś najbliższy, ktoś, komu w pełni ufacie!) – drugi raz bylibyście mniej skłonni tej osobie zaufać. Przez pewien czas wydawałoby się wam pewnie, że nie zaufacie już nigdy.

Czas leczy rany

Z czasem wzajemne emocje słabną, urazy blakną, ważniejsze stają się inne sprawy – oby te pozytywne, które pokazują, jakimi odpowiedzialnymi i dojrzałymi jesteście ludźmi. I oto pewnego dnia znowu usłyszycie upragnione:

– Tak, możesz (iść na imprezę, jechać pod namiot, zaprosić swoją dziewczynę – niepotrzebne skreślić). Ale pamiętaj, że mam do ciebie zaufanie.

Dojrzały człowiek, a za takich na pewno chcecie uchodzić, pokładanego w nim zaufania, tym bardziej kolejny raz – nie nadszarpnie! To wasz moment, wasza chwila – nie zmarnujcie tego. A jak sprawić, by rodzice, których zawiodłam dali mi drugą szansę?

Kiedy druga szansa?

To, jak szybko dostaniesz drugą szansę od rodziców, zależy od wielu czynników:

  • zaufania, jakie dotychczas zbudowałeś między tobą a rodzicami,
  • waszych wzajemnych relacji,
  • charakteru rodziców,
  • zasad panujących w waszym domu,
  • skali przewinienia.

Co może zrobić Marta?

  • Przeprosić. Ale nie liczyć na to, że wymruczane ze łzami w oczach „sorry, mamuś” – załatwi sprawę. To nie jest bajka. „Przepraszam” to tylko wstęp do rozwiązania problemu.
  • Szczerze porozmawiać z mamą. Spróbować wyjaśnić jej motywy swojego postępowania, ale nie próbować się wybielać. Nic nie robi na dorosłych gorszego wrażenia niż próby zepchnięcia odpowiedzialności na innych („To nie ja, ja bym nigdy tego nie zrobiła, to oni mnie namówili!”) i zdejmowanie odpowiedzialności za własne czyny – z siebie.
  • Zapracować od nowa na zaufanie. Kiedy minie pierwszy szok, Marta pewnie odzyska swój telefon. Ale tym razem powinna być na tyle mądra, żeby już wiedzieć, jaki z niego zrobić użytek. Taki, żeby kiedy mama następnym razem do niego zajrzy – nie musieć się wstydzić za to, co wypisuje!
  • Zmienić swoje postępowanie. I to chyba najważniejsza lekcja, jaka dla niej płynie z tej całej sytuacji. Nie wysyłać do nikogo wulgarnych, obraźliwych SMS-ów, nie pić na imprezach alkoholu (!) i na takie popijawy się w ogóle nie umawiać (picie alkoholu w Polsce przez osoby nieletnie jest zwyczajnie nielegalne). Jednym słowem – naprawdę zasługiwać na pokładane w niej zaufanie.

A jeśli powodu nie widać?

Zuza dobrze się uczy, nie spotyka się z podejrzanym towarzystwem, dotrzymuje słowa. Mimo to rodzice nie kryją, że jej nie ufają. Codziennie musi być do 21.00 w domu. Nie wolno jej odwiedzać swojego chłopaka. Rodzice czytają jej wpisy na Facebooku i SMS-y.

Zero prywatności – mówi Zuzia w rozmowie z nami. I dodaje – Przecież na to nie zasłużyłam! Co mogę zrobić?

Redakcja: To rzeczywiście trudna sytuacja. Warto jednak zacząć od postawienia się w roli rodziców Zuzi. Zapewne po prostu boją się o córkę. Być może mają złe doświadczenia, niekoniecznie własne. Naoglądali się telewizji, naczytali, nasłuchali od znajomych – i teraz są przekonani, że wszyscy młodzi ludzie stanowią dla Zuzy zagrożenie.

Co może zrobić dziewczyna? Przede wszystkim musi być bardzo cierpliwa i powoli, delikatnie – oswajać rodziców ze swoimi znajomymi, wyjściami, po prostu ze zwiększoną niezależnością. Może też włączyć w to rodziców koleżanki, którzy np. zadzwonią do rodziców Zuzy i upewnią ją, że dziewczyna będzie pod ich opieką.

Kiedy rodzice Zuzy przekonają się kilka razy, że ich córce nic się nie stało, gdy wróciła np. ze wspólnego uczenia się do koleżanki – prawdopodobnie będą bardziej skłonni pozwalać jej na różne wyjścia w przyszłości.

* Imię bohaterki zostało na jej prośbę zmienione.

Zdjęcie użyte na mocy licencji Ingram Image

1 odpowiadzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji ?
Zrobisz to wypełniając poniższy formularz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *