_dsc4237

Sarsa – W gimnazjum nie lubiłam ram

Sarsa – wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów. Gra na instrumentach klawiszowych i ukulele. Tworzy projekty muzyczne inspirowane jazzem, poezją śpiewaną, rockiem alternatywnym i muzyką elektroniczną. Jej wizerunek i ruch sceniczny jest niepowtarzalny. Znak rozpoznawczy – sarsorogi 🙂

 

 

Victor: Jak radziłaś sobie z tym, co Cię wkurzało w gimnazjum?

Sarsa: Wkurzały mnie ramy i to, że ktoś mi wskazuje, jak mam rozumieć i interpretować otaczające mnie zjawiska. Czułam, że to mnie ogranicza i niszczy moją kreatywność. Oczywiście, są pewne zasady funkcjonowanie tego świata, które należy poznać, ale brakowało mi swobody na tych płaszczyznach, gdzie czułam, że mogę być twórcza i wyjść z własnym pomysłem. Odreagowywałam te blokady poza szkołą. Najczęściej poprzez muzykę czy różne inne formy i środki wyrazu. W garażu robiłam koncerty połączone z wystawą obrazów autorskich. To były piękne chwile i wciąż pamiętam tą radość, że mogę się z kimś dzielić swoją myślą twórczą. Szkoda ,że tym miejscem był garaż, a nie szkoła.

W szkole byłaś bardziej humanistą czy matematykiem?

Sarsa: Hmm. Byłam gdzieś pośrodku – zawsze interesowała mnie przyroda, chemia i fizyka. Finalnie poszłam na kierunek ścisły: technologia żywienia człowieka na uniwersytecie przyrodniczym we Wrocławiu. Dobrze sobie tam radziłam. Jednak nie było to moje powołanie i zmieniłam kierunek na muzyczny. Pamiętam, że do przedmiotów humanistycznych nigdy nie musiałam się specjalnie przygotowywać. Za to matma… to był dramat.. Miałam z tego przedmiotu wieczne braki. Właściwie tylko geometria mnie ratowała. Byłam więc chyba humanistką.

Jakiej muzy wtedy słuchałaś?

Sarsa: Nirvana, Limp Bizkit, Korn, Radiohead, Portishead, Norah Jones.

Czy Twoje plany, marzenia z gimnazjum choć trochę się spełniły?

Sarsa: O tak! Miałam marzenie, by robić w życiu to, co kocham, śpiewać dla ludzi swoje piosenki, dzielić się ze światem tym, co ma dla mnie największą wartość. Wzruszam się, kiedy sobie przypomnę gimnazjum i rozmowy z przyjaciółmi o tym, jakie mamy w życiu plany. Teraz, po latach, kiedy się spotykamy, jestem szczęśliwa, że są ludzie, którzy towarzyszyli mi od lat w tych muzycznych zmaganiach i wiedzą, jak trudno było dotrzeć do miejsca, w którym jestem.

Sport wtedy kojarzył Ci się bardziej z zawodami czy ze zwolnieniem z WF-u?

Sarsa: Bardzo żałuję, ale mój stosunek do sportu na etapie gimnazjalnym był karygodny. Sport w ogóle dla mnie nie istniał (może poza bieganiem na krótki dystans). Wiecznie załatwiałam sobie zwolnienia. Zajęcia były dla mnie nieciekawe i wkurzało mnie, że muszę spocona iść na kolejne lekcje. Teraz nadrabiam sportowe braki – uczę się na przykład grać w tenisa.

Czas wolny spędzałaś w sieci czy na podwórku?

Sarsa: Bardzo dużo czasu spędzałam z przyjaciółmi – u nich lub u mnie w domu. Uwielbiałam chodzić na noc do przyjaciół. Oglądaliśmy filmy, jedliśmy biesiadne paprykowe, słuchaliśmy muzy, pisaliśmy wiersze, rozmawialiśmy o wszystkich problemach. Miałam szczęście, że moja grupa rówieśnicza kształtowała mnie bardzo pozytywnie i było w tym dużo emocji i wartości, które przetrwały do dnia dzisiejszego. Z gimnazjum wyniosłam dwie najpiękniejsze przyjaźnie mojego życia.

Byłaś gwiazdą w towarzystwie czy raczej bohaterką drugiego planu?

Sarsa: Hahaha! Moja charyzma i temperament raczej nie pozwalały mi pozostawać na drugim planie.

Kto był dla Ciebie wtedy najważniejszy? Kto Ci imponował?

Sarsa: Hmm. Zawsze najważniejsza była i jest rodzina oraz bliscy przyjaciele. Nie da się wskazać jednej osoby. A z imponowaniem zawsze było tak, że nie chciałam być jak „ktoś inny”, tylko jak ja. Wsłuchiwałam się w kreatywność swojego serca. Oczywiście podziwiałam ludzi za ich odwagę i szlachetne zachowania – budowałam na tych obserwacjach swoją gradację wartości.

Co lub kogo z gimnazjalnych czasów przeniosłabyś do teraźniejszości? 

Sarsa: Wszystkich wartościowych ludzi z tamtego okresu mam wciąż przy sobie. Brakuje mi natomiast czasami naiwności i niewinności w ludziach, którą mieliśmy jako dzieci i młodzież. Staram się to w sobie wciąż pielęgnować, by robić zawsze to, w co naiwnie wierzę, że odniesie sukces.

Podobno prześladuje Cię trzynastka?

Sarsa: Urodziłam się 13., wiec faktycznie w pewnym sensie ta liczba mnie prześladuje. Natomiast nie wierze, że jest pechowa 🙂 Za to wierzę w prawo przyciągania, wierzę, że wypowiedziane słowo jest zaklęciem dobrym lub złym. Słowo ma wielką siłę dlatego musimy uważać, co wypowiadamy. Warto mówić o sobie i o innych dobrze i warto mówić o marzeniach, by przyciągnąć ich spełnienie w rzeczywistości.

Jak przetrwać gimnazjum?

Sarsa: Każdy ma inną wrażliwość, żyje w innym miejscu, chodzi do innego gimnazjum. Ale wszędzie i na każdym etapie trzeba robić swoje. Oczywiście, nie obędzie się bez ogólnej wiedzy, więc warto się uczyć każdego przedmiotu. Natomiast jeżeli ktoś czuje zamiłowanie w konkretnym kierunku, warto na to stawiać. Prawdziwy profesjonalizm rodzi się tylko z pasji. Trzeba robić w życiu to, co kochamy.

Rozmawiał: Adam Zmitrowicz
Zdjęcia: Materiały promocyjne/ Universal Music Poland

 

 

 

 

 

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji ?
Zrobisz to wypełniając poniższy formularz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *