02g68686

Rodzice – rozmowa to podstawa

O czym rozmawiacie z rodzicami? Wielu gimnazjalistów przyznaje, że rozmawiają z rodzicami tylko na bezpieczne tematy lub… wcale.

 

A tymczasem codzienna rozmowa (nie mylić z wymianą informacji) buduje więź między członkami rodziny, zwiększa poczucie bezpieczeństwa, kształtuje relacje. „Wszelkiego rodzaju zaburzenia dziecięce powstają na skutek faktu, że rodzice nie rozmawiają z nimi wystarczająco. Dzieci odczuwają o wiele większą potrzebę ich obecności i komunikowania aniżeli przesadzonej troskliwości, higieny czy homogenizowanego mleka” – stwierdziła francuska pediatra i psycholog, Francoise Dolto. Tymczasem zarówno dzisiejsi nastolatkowie jak i ich rodzice zdają się nie doceniać wagi rozmowy.


Zadaliśmy pytanie czterdziestu gimnazjalistom (uczniom klasy I i II), czy rozmawiają ze swoimi rodzicami, a jeśli tak, to o czym. Oto, co od nich usłyszeliśmy…

 

bez-tytulu


DLACZEGO GIMNAZJALIŚCI ROZMAWIAJĄ Z RODZICAMI?

• Tak na co dzień nie rozmawiam z rodzicami zbyt często, wolę pogadać z koleżankami. Ale kiedy mam prawdziwy problem, zwracam się do mamy. Tak było na przykład, kiedy groziła mi pała na koniec roku z chemii. Koleżanki mogły poklepać mnie po ramieniu i współczuć, ale to mama poszła porozmawiać z chemiczką, załatwiła mi korki i dopilnowała, żebym się poprawiła.
(dziewczyna, II klasa)

• Jeśli nie rozmawiam z rodzicami, to nie mam jak czegoś z nimi wynegocjować. Moje koleżanki często skarżą się, że rodzice na nic im nie pozwalają, ale kiedy pytam, czy rozmawiały z nimi o tym, robią wielkie oczy i mówią: „Co ty, i tak by się nie zgodzili!” A ja uważam, że jeśli umiejętnie by ich przekonały, to są szanse. W każdym razie u mnie to działa.
(dziewczyna, I klasa)

• Lubię rozmawiać z ojcem, bo on ma podobne poczucie humoru do mnie i zawsze umie mnie rozśmieszyć.
Pokazuje mi różne śmieszne filmiki na YouTube i ja jemu też! Kumple czasami są dla mnie za bardzo dziecinni.
(chłopak, I klasa)

 

DLACZEGO GIMNAZJALIŚCI NIE ROZMAWIAJĄ Z RODZICAMI?

• Nie rozmawiam o ważnych dla mnie sprawach z rodzicami, bo boję się, że mnie wyśmieją. Dla mojej mamy wszystko, o czym jej mówię, to „żaden problem”. Kiedy jej powiedziałam, że chłopak, który mi się podoba, pocałował się na imprezie z inną dziewczyną, mama roześmiała się (to mnie wystarczająco wkurzyło!) i powiedziała: „Obyś miała tylko takie problemy!” Więcej nic jej nie powiem!
(dziewczyna, I klasa)

• Z kim jak z kim, ale z moim ojcem to na pewno nie warto rozmawiać. Ojciec zawsze uważa, że wie najlepiej, nie ma z nim żadnej dyskusji. Mówi: „Ma tak być i koniec”. To nie jest rozmowa!
(chłopak, I klasa)

Wolę nie rozmawiać z rodzicami, żeby nie dostać kary. Wychodzę z założenia, że im mniej o mnie wiedzą, tym lepiej.
(dziewczyna, II klasa)

 

CHYBA WSZYSCY ZNAMY TAKĄ SYTUACJĘ…

Alkowi wyjątkowo zależało na tym, żeby w sobotę jechać do centrum handlowego z Ulą. Ale mama na sobotę zaplanowała, jak co tydzień, Wielkie Sprzątanie. Alek przed samym wyciągnięciem odkurzacza krzyknął: „Nie będę sprzątał! Mam tego dość! Traktujecie mnie jak swojego służącego! Chcę jechać z Ulką do centrum handlowego!”, ale nikt się tym nie przejął. Nie tylko że nie załatwił tego co chciał, ale i dostał szlaban za niedopuszczalne wrzaski. Tymczasem gdyby podszedł do rozmowy metodycznie i zadbał o wszystkie wymienione poniżej elementy Dobrej Rozmowy, miałby spore szanse na sukces.

 

JAK ROZMAWIAĆ Z RODZICAMI?

Właściwy moment. Na pewno nie jest nim chwila, kiedy już zaczynacie robić co innego (ten nieszczęsny odkurzacz!). Alek mógł zapytać mamę w piątek po pracy, gdy siedziała zrelaksowana na balkonie: „Mamo, chciałbym wyjątkowo w tę sobotę jechać z Ulą do centrum handlowego. Czy mógłbym posprzątać już teraz, a sobotę mieć wolną?”

Spokój. Nikt nie lubi, gdy się na niego wrzeszczy. Naukowo udowodniono, że gdy podnosimy głos, rozmówca przestaje koncentrować się na treści naszej wypowiedzi. Koncentruje się tylko na tonie i obronie przed nim.

Argumenty. Jeśli Alek stwierdził, że chce jechać do centrum handlowego, bo ma taki kaprys, rodzice w żaden sposób nie czuli się zobowiązani by mu realizację tego kaprysu umożliwić. Ale gdyby zaczął swoją wypowiedź od: „Chcę jechać do centrum handlowego, bo Ula lubi, gdy jej doradzam, nikt inny nie zrobi tego tak dobrze, zależy mi na jej towarzystwie….” – jego szanse znacznie rosną.

Kompromis. Słowo klucz we wszelkich negocjacjach. Alek chce coś uzyskać, musi też coś zaoferować. To zwykle świetnie działa.

 

TO NIGDY NIE DZIAŁA…

• Agresja. Jeśli Alek będzie wykrzykiwał: To nie fair! Nigdy mnie nie rozumiecie! Jesteście beznadziejni! – szanse, że coś zyska, są… żadne. Za to ryzyko kary znacząco się zwiększa!

• Manipulacja. „Na pewno mnie nie kochacie, skoro nie pozwalacie mi spełnić mojego marzenia” – taki argument nie działa! Rodzice uznają, że mają przed sobą dzieciaka (tak, tak!), który wciąż jeszcze wymaga ich stuprocentowego nadzoru. Z samodzielnej wyprawy do centrum – nici.

 

A JEŚLI JUŻ KONFLIKT WYBUCHŁ?

Słowo „przepraszam” czyni cuda. O ile jest wypowiedziane szczerze, kulturalnie, a więc nie burknięte pod nosem, tylko głośno, wyraźnie. Aby przekonać rodziców o szczerości naszych intencji, warto doprecyzować, za co przepraszamy (np. Przepraszam, że podniosłam głos. Bardzo się zdenerwowałam. Ale teraz wiem, że można to było powiedzieć spokojniej). Pamiętajcie, że przepraszanie to nie wstyd. Wstydem jest nie umieć przyznać się do błędu i nie mieć odwagi, by próbować go naprawić!

 

Zdjęcie użyte na mocy licencji Ingram Image

 

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji ?
Zrobisz to wypełniając poniższy formularz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *