img_2755

Monika Lewczuk – Moje marzenia się spełniają

Monika Lewczuk – wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów, modelka. W szkole muzycznej uczyła się gry na fortepianie. Wystąpiła w programie The Voice Of Poland. W 2016 roku ukazał się jej debiutancki album #1. Z płyty pochodzi singiel #Tam tam, który uzyskał w Polsce status złotej płyty.

 

Victor: Gimnazjaliści często się buntują, intensywnie szukają swej życiowej drogi. Z Tobą też tak było?

 Monika Lewczuk: Okres gimnazjum był chyba najbardziej burzliwym czasem, jeżeli chodzi o moje relacje z rodzicami i zachwianą odpowiedzialność. Potrafiłam przez miesiąc, zamiast do szkoły muzycznej, chodzić do przyjaciółki na filmy. Potem, gdy rodzice się o tym dowiadywali, nie było miło… Bardzo często, żeby przetrwać te dyskusje i hormonalne wariacje, zamykałam się w pokoju, zakładałam słuchawki na uszy i przenosiłam się w swój wirtualny świat muzyki. Słuchałam wtedy dużo Nirvany i innych mocnych zespołów, które za mnie wykrzykiwały wszystko to, co czułam.

W szkole byłaś bardziej humanistką czy matematyczką?

Monika Lewczuk: Zdecydowanie humanistką, chociaż zawsze w matematycznej klasie:) Uwielbiałam czytać książki i analizować wiersze, natomiast daleko mi było do geniusza matematycznego. Kilkukrotnie wygrałam istotne konkursy recytatorskie, dzięki czemu miałam kilka wycieczek gratis.

Lubiłaś wszystkie przedmioty?

Monika Lewczuk: Wszystkie, oprócz chemii. Nie byłam w stanie jej zrozumieć ani się na niej skupić. Przeważnie moje zeszyty z tego przedmiotu zdobiły liczne obrazki intensywnie tworzone podczas lekcji. Do tej pory wzory chemiczne i tablica Mendelejewa to dla mnie czarna magia, natomiast umiejętności plastyczne przydają się w kreowaniu wizerunku;)

Jakiej muzy wtedy słuchałaś?

Monika Lewczuk: Będąc w gimnazjum, przeszłam chyba przez wszystkie możliwe subkultury, nie należąc tak naprawdę w pełni do żadnej z nich. Uwielbiałam koncerty rockowe i heavymetalowe, na których zawsze byłam najaktywniejszą dziewczyną, i zawsze pod sceną. Nie przeszkadzało mi to słuchać hip-hopu i uczyć się gry na fortepianie. Totalny muzyczny chaos, który pozostał mi do dziś.

Czy Twoje marzenia z gimnazjum spełniły się?

Monika Lewczuk: Cały czas się spełniają! Nigdy nie byłam zbyt pilną uczennicą, chociaż zawsze miałam bardzo dobre oceny i przeważnie kończyłam ze świadectwem z czerwonym paskiem. Jednak myślami często byłam oderwana od rzeczywistości, miałam też największą ilość nieobecności z całej klasy.

Sport wtedy kojarzył Ci się bardziej z treningiem, kibicowanie drużynie czy zwolnieniami z WF-u?

Monika Lewczuk: Ze względu na mój wzrost (1,77 m) nauczyciele chcieli ze mnie zrobić siatkarkę lub koszykarkę. Próbowali ze średnim skutkiem… Prędzej byłam w stanie wybić komuś ząb nietrafnym podaniem, niż poprawnie wybić piłkę. Szybko więc rozwiałam marzenia WF-istów o Monice – przyszłej gwieździe sportu.

Jakie były Twoje przyjaciółki z podwórka?

Monika Lewczuk: Miałam trzy cudowne przyjaciółki i wszystkie na tym samym podwórku. Z jedną, mieszkającą w bloku obok, często wymykałyśmy się na teren starej, opuszczonej jednostki wojskowej, gdzie miałyśmy wspólne towarzystwo i swój własny świat… Dwie pozostałe przyjaciółki mieszkały w mojej klatce. Rodzice nie byli tym zachwyceni, woleli, żebym czas spędzała w książkach oraz ćwicząc grę na fortepianie.

Byłaś gwiazdą w towarzystwie czy raczej bohaterką drugiego planu?

Monika Lewczuk: Nigdy nie lubiłam być w samym centrum zainteresowania, ale zawsze wśród moich najbliższych znajomych były właśnie takie osoby. Do tej pory uwagę lubię zwracać tylko w kontekście tego, czym się zajmuję, natomiast na co dzień staram się chodzić w takie miejsca, gdzie jest kameralnie i spokojnie.

O problemach mówiłaś przyjacielowi, babci, rodzicom…?

Monika Lewczuk: Moje przyjaciółki były naprawdę cudowne. Każda z innej bajki. Każdej mogłam się zwierzyć. Jedna była od chłopaków, inna od marzeń, inna od rodziców… Pełen serwis;)

Kto był dla Ciebie wtedy najważniejszy?

Monika Lewczuk: Bez wątpienia, moje przyjaciółki! Byłam w stanie skoczyć za nimi w ogień!

Kto Ci imponował?

Monika Lewczuk: Zawsze imponowały mi gwiazdy muzyki, filmu, sportu oraz fascynował świat mody. Wyobrażałam sobie, że ludzie, którzy się tym zajmują, muszą mieć cudowne i niesamowicie ciekawe życie, i że też tak bym chciała żyć. Już wtedy miałam silną wizję tego, w jakim kierunku chcę iść.

Co lub kogo z tamtego czasu przeniosłabyś do teraźniejszości?

Monika Lewczuk: Moje przyjaciółki, oczywiście!  Niestety, nie utrzymujemy już stałych relacji, chociaż każda każdej życzy jak najlepiej.

 

Rozmawiał Artur Maciak
Zdjęcia: Anna Powierża / Universal Music Polska/ materiały promocyjne

1 odpowiadzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji ?
Zrobisz to wypełniając poniższy formularz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *