Asian woman student sleep on the table in classroom.

Hejtowanie? A może tylko taki żart?

Hejtowanie kojarzy się z agresywnym zachowaniem. Często jednak z pozoru niewinne żarty czy dowcipy mogą wywołać lawinę nieprzyjemnych wydarzeń. Okazuje się, że z powodu hejtów ucierpiała już prawie połowa nastolatków…

 

O co dokładnie chodzi?

Chodzi o zdjęcie Agaty, które pojawiło się na FB jednego z kolegów. Dziewczyna drzemiąca w szkolnej szatni i podpis: „Oto szkolny leń. Śpi tak cały dzień”. Wystarczyło kilka godzin — zdjęcie udostępniło sporo osób. Nieźle się przy tym bawiły, wstawiając głupie komentarze. — O tym, że ktoś wrzucił moją fotkę, dowiedziałam się z SMS-a. Skończył mi się net w telefonie i od razu nie mogłam sprawdzić, o co chodzi. W domu kompletnie się załamałam, gdy zobaczyłam zdjęcie i komentarze pod nim… — wspomina Agata.

Były wpisy różnego rodzaju: od tych najbardziej wulgarnych, po sugestie i pytania dotyczące tego, co robiła w nocy, albo co wzięła. — Te komentarze pisały osoby, które znałam głównie z widzenia. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego ocenia się kogoś, kogo się nawet nie zna. Wiem, że za bardzo się tym przejęłam, ale poczułam się skompromitowania, ośmieszona. Na drugi dzień nie poszłam do szkoły. Chciałam zablokować te zdjęcie, ale jak coś znalazło się w sieci, trudno to wykasować. Straciłam wiarę w siebie i ochotę na cokolwiek.

Agata zasnęła w szkole, bo poprzedniej nocy nie zmrużyła oka. Tata był w trasie, a mama musiała jechać z babcią na ostry dyżur do szpitala. Czekała na nie, denerwowała się, nie spała. Na szczęście babcia nie musiała zostać w szpitalu, ale wróciła do domu dopiero rano. Nikt jednak z komentujących jej zdjęcie nie pomyślał o tym, że zasnęła, bo miała kłopot.


Czy musiała zapłacić taką cenę za komentarze po zdjęciem? Czyja była wina?
Agata oskarża znajomych, oni uważają, że przesadziła, niepotrzebnie przejęła się wygłupem, jakich tysiące.Tylko że czasem jeden dowcip może dotknąć kogoś, kto tego nie wytrzyma…


Nie chodziła do szkoły przez dwa tygodnie. Udawała, że jest chora. Przestała śpiewać w zespole w domu kultury. Po prostu wstydziła się tam iść, wstydziła się patrzeć na ludzi. — Musisz się przyzwyczaić — powtarzała jej przyjaciółka. — Takie wpisy pod fotkami to nic takiego. Agata jednak nie myślała w ten sposób. Przestała ufać znajomym, skasowała konto na FB, marzyła o tym, żeby zapaść się pod ziemię. Dobrnęła jakoś do końca roku szkolnego, nie odzywając się prawie do nikogo i nie patrząc ludziom w oczy.

Pomyśl dwa razy, zanim zrobisz komuś internetowy żart

Ja bym się tym nie przejmowała

Zuzia z gimnazjum na Pomorzu Zachodnim twierdzi, że każdą złośliwość można przeżyć, nie należy się nią przejmować. Sama jednak nie doznała hejtu. — W sumie mnie to nie dotyczyło, ale załamywać się po czymś takim nie można, nie w dzisiejszych czasach.

Twardym trzeba być

Z rozmów z czwórką gimnazjalistów wnioskuję, że w dzisiejszych czasach trzeba mieć twardy tyłek i łokcie. W sieci każdego mogą dotknąć negatywne wpisy, zdjęcia i opinie. Trzeba umieć sobie z tym radzić — powtarzają moi rozmówcy.

Słówko od psychologa

bez-tytuluNie tylko w Polsce notuje się przypadki prób samobójczych i samobójstw, do których przyczyniły się wpisy, szykany w sieci, tak zwany internetowy hejt. To najbardziej drastyczne przypadki reakcji na hejt. Nieodnotowanych zdarzeń, po których młodzi ludzie miewają pewne zaburzenia czy lekkie stany depresyjne, jest znacznie więcej.

Dowcip, ostrzejszy komentarz, czy wyraźnie wyśmiewanie się z kogoś – w jednym wywoła chwilowe negatywne uczucia, kogoś innego jednak doprowadzi do przysłowiowej czarnej rozpaczy. Różne są bowiem ludzkie konstrukcje psychiczne i z różnymi problemami w tym wieku ludzie się zmagają. To bardzo dynamiczny i ważny okres w życiu młodego człowieka, który często nie potrafi radzić sobie z emocjami. Hejt może dotknąć każdego. Warto wtedy skorzystać z pomocy dorosłych, psychologów, pedagogów.

Zamieszczający w sieci czyjeś zdjęcie muszą wiedzieć, że należy zapytać o zgodę osobę na nim widoczną. A komentujący warto by zastanowili się nad konsekwencjami swych wpisów. Czasem chęć zaistnienia w sieci na chwilę jest silniejsza od zdrowego rozsądku. Nie warto się ścigać po to, by mieć setki lajków. Lepiej być fajnym przyjacielem, na którego można liczyć, który nie wystawi swoich kumpli „dla beki”. Często niewinnie zapowiadający się dowcip może wywołać lawinę nieprzyjemnych zdarzeń.

 

Autor: Paweł Zaroj
Zdjęcie użyte na mocy licencji Ingram Image

 

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji ?
Zrobisz to wypełniając poniższy formularz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *