cogito

Tośka twierdzi, że ma przechlapane. Dlaczego? Ponieważ jest inna. Na czym polega jej inność? Na tym, że nie nosi sneakersów za 500 zł.

Konflikt z rodzicami

Tośka jest zwyczajną dziewczyną. Nie uczy się ani lepiej, ani gorzej od innych. Jest dość pogodna, ale od pewnego czasu ciągle ma zły humor. Wszystko przez drogie ciuchy i buty, których nie chcą jej kupić rodzice. – Bardzo rzadko proszę o drogie ubrania, ale tym razem naprawdę mi na nich zależy. Nie wiem, o co chodzi moim rodzicom, przecież ich na to stać – mówi dziewczyna. – Czasami myślę, że oni robią mi na złość.

Czego nie wie dziewczyna?

Rodzice Tośki nie zarabiają tyle, żeby w ciągu jednego miesiąca wydać tysiąc złotych na same tylko ubrania dla niej. Jest przecież także rodzeństwo dziewczyny, są opłaty, wydatki na jedzenie, szkołę, zajęcia dodatkowe. Dlaczego więc córka twierdzi, że ich na to stać? Ponieważ starają się nie pokazywać dzieciom, że czegoś nie mogą, że jest im trudno lub mają problemy finansowe. Do tej pory ta taktyka była dobra, ale też nigdy żadne z dzieci nie miało szczególnych wymagań. Co się zatem zmieniło w świecie Tosi?

Sedno sprawy

Tosia niechętnie o tym mówi. Nie, nie chodzi o jakieś widzimisię. Po prostu w tym roku nagle zauważyła, że odstaje od większości klasy. W zasadzie poinformowała ją o tym przyjaciółka, kiedy Tośka zapytała ją w kinie, dlaczego niektóre dziewczyny od jakiegoś czasu tak dziwnie na nią patrzą. – To przez to, jak wyglądasz. Kurtkę nosisz już drugi rok. Może nie jest za mała, ale sprała się, ma szary kolor i jest już niemodna. Teraz w naszej klasie nosi się parki. No i te buty… Większość z nas ma takie, wiesz, no fajniejsze. Poza tym trochę wyglądasz, tak jakby czas dla ciebie stanął dwa lata temu. Włosy, paznokcie… Czy ty tego nie widzisz? Tosia faktycznie tego nie zauważała, nie miało dla niej większego znaczenia, w co się ubiera i jak wygląda. Ważne, żeby dobrze się czuła sama ze sobą. Myślała, że jej przyjaciółka i reszta dziewczyn w klasie też tak myślą. Zaczęła się im po kryjomu przyglądać. I wtedy zobaczyła, jak bardzo się zmieniły od ubiegłego roku. Niektóre koleżanki zaczęły się lekko malować, inne zamiast plecaków nosiły do szkoły duże damskie torebki. Wszystkie były zawsze dobrze uczesane i jakieś takie bardziej zadbane. To właśnie wtedy Tośka poczuła, że do nich nie pasuje, jest inna.

Rozwiązanie problemu

Dziewczyna poprosiła rodziców o nowe spodnie, bluzy i buty za 500 zł. Kiedy im wyznała, o co chodzi, zareagowali różnie. Tata się zdenerwował i oczywiście powiedział, że nie ocenia się ludzi po wyglądzie, a mama, chociaż przyznała mu rację, wiedziała, że jakoś trzeba córce pomóc. Wymagało to jednak szczerości z obu stron. Rodzice przyznali, że na pewne rzeczy ich po prostu nie stać, a Tośka wyznała im, że tak naprawdę nie zależy jej na takich znajomych, ale… ale może pora, żeby trochę bardziej o siebie zadbać? W końcu ma prawie 15 lat. Wymyśliły więc z mamą plan awaryjny: co miesiąc jakiś jeden nowy ciuch plus buty za 300 zł, za które Tosia odda połowę kwoty ze swoich oszczędności. – Umowa stoi? – zapytał tata. – Stoi! – przyklepała Tosia.

ZDANIEM CZYTELNICZKI:

Coraz więcej nastolatek kupuje markowe ubrania i ocenia ludzi na podstawie tego, co noszą. Moim zdaniem jest to bez sensu. Wiem, że rodzice też często to powtarzają, ale czy tym razem nie mają trochę racji? Przecież ludzie, którzy nas naprawdę lubią, cenią nas za charakter, poczucie humoru itp., a nie za to, w co się ubieramy. Jeżeli wymagają, byśmy ubierali się w markowe ciuszki, nie warto tracić na nich czasu. Ponadto warto mieć swój styl, bo każdy jest inny, wyjątkowy. Ci, którzy noszą to, co wszyscy, nie potrafią wyrazić siebie, próbują znaleźć przyjaciół, szpanując drogimi rzeczami. Wiele osób wygląda super, nosząc zwykłe rzeczy.

Pomyślmy też o pieniądzach, które – jak często mówią rodzice – nie spadają z nieba. Jeżeli chcemy kupić coś drogiego, mamy dwa wyjścia: albo poprosimy o to rodziców, albo kupimy sami np. bluzkę za 300 zł (z której zaraz wyrośniemy, znudzi nam się itd.). Możemy się też zadowolić ubraniem wartym 20 zł, a za resztę pieniędzy odwiedzić park rozrywki lub kino, pójść na mecz czy koncert.

Nie są to puste słowa – jakoś udało mi się przeżyć 13 lat bez markowych ciuchów Jeśli jednak ktoś musi być na czasie z modą, może poczekać na duże wyprzedaże. Będzie wtedy mieć dużo czasu na zastanowienie się, czy naprawdę potrzebuje takich ubrań i czy one go uszczęśliwią… /Ania Rachwał z Krakowa

Zdjęcie użyte na mocy licencji Ingram Image

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji ?
Zrobisz to wypełniając poniższy formularz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *