charakt

CHARAKTERYZATOR = artysta, dyplomata, psycholog

 Waldemar Pokromski – jeden z najwybitniejszych polskich charakteryzatorów. Pracował przy produkcjach filmowych w USA, Europie i Azji. Współpracował z reżyse­rami: Krzysztofem Zanussim, Stevenem Spielbergiem, Michaelem Haneke, Januszem Majewskim, Romanem Polańskim, Andrzejem Wajdą, Tomem Tykwerem, Oliverem Stone i Terrence Malickiem. Jego najważniejsze filmy to: „Pachnidło”, „Pianista”, „Lista Schindlera”, „Oliver Twist”, „Dziewiąte wrota”, „Ubu Król”, „Wiedźmin”, „ Życie za życie. Maksymilian Kolbe” „Snowden”. Od 3 marca możesz podziwiać efekty jego pracy przy filmie „Maria Skłodowska-Curie”.

 

„Victor”: Kiedy zainteresował się Pan charakteryzacją?

Waldemar Pokromski: Moja ciotka pra­cowała w teatrze, była kostiumografem. Spędzałem u niej wakacje. Dzięki niej zobaczy­łem, jak wygląda teatr i scena. Zafascynowało mnie to, jak można ludzi zmienić charakteryzacją, kostiumem. Pasję rozwinął też reżyser Andrzej Wajda, u którego statystowałem w filmie „Krajobraz po bitwie”. Na palnie filmowym podziwiałem, jak charakteryza­torzy przemalowywali, przerabiali aktorów na znisz­czonych, zmęczonych. Zawsze chciałem malować i rzeźbić. To wiąże się z charakteryzacją – zwłaszcza z efektami specjalnymi, gdzie trzeba nieraz zmie­niać całą twarz. Udało mi się wyjechać do Niemiec i zacząłem przygotowywać się do tego zawodu w teatrze. Pracowałem i uczyłem się fryzjerstwa oraz charakteryzacji.

Fryzjerstwa?

Tak. Charakteryzatorowi bardzo potrzebne są umie­jętności fryzjerskie. Często fryzurę kojarzymy z epoka historyczną. W XVIII wieku np. kobiety czesały się inaczej, miały długie włosy. Wiek XX to radykalnie zmienił. Kobiety zaczęły nosić krótkie włosy. Fryzjerstwo jest więc bardzo potrzebne w naszym fachu.

Charakteryzator pracuje przy filmie sam?

Z ekipą. Ja przygotowuję zarys, wyznaczam kierunek, w którym ma zmierzać ogólna idea. Potem realizujemy to razem z grupą charak­teryzatorów. Przenosimy to na ekran. Zawsze przy pracy w filmie jest szef, który (jak w moim przypadku) realizuje dizajn twarzy i wło­sów. Potem przejmują aktora pozostali charakteryzatorzy. To twór­cza praca i nie w pojedynkę.

Jak wygląda początek pracy charakteryzatora przy fil­mie?

Najpierw czytam scenariusz. Dowiaduję się, o czym jest film. Potem spotykam się z reżyserem z operatorem, omawiamy postacie z filmu. Ja, jako charakteryzator, przedstawiam swoją wizję. Przygotowuję portfolio oparte na dokumentach z tego okresu. W przypadku filmu „Maria Skłodowska-Curie” mamy oryginalne filmy i zdjęcia. Na tej podstawie budujemy postać. Szukamy fryzur z jej czasów, zwraca­my uwagę na detale jej wyglądu. Wykorzystujemy wspomnienia, zapiski osób, które znały Marię Curie i opisywały kolor jej oczu czy włosów. Kostiumolog dobiera kostium, operator opracowuje kolory, żeby to wszystko było stonowane, zespolone ze sobą w kolorycie na ekranie. To ważne. Następne są próbne nagrania, które wspólnie z operatorem oglądamy na ekranie w kinie. Analizujemy, czy przygo­towana przez nas charakteryzacja pasuje. Po akceptacji charaktery­zacji przez reżysera przystępujemy do kręcenia filmu.

Na czym polega tzw. kontynuacja w filmie?

Nie zawsze całą daną scenę kręci się w tym samym dniu i w tym sa­mym miejscu. Ktoś idzie ulicą Paryża, następnie wchodzi do domu, do swego mieszkania… Część sceny, która dzieje się na zewnątrz, kręcimy w Paryżu. Akcję wewnątrz mieszkania – w Polsce. Na do­datek tę drugą część (wewnątrz) kręci się czasem tydzień albo mie­siąc później. Charakteryzator musi zadbać o to, żeby aktor wyglądał tak samo w obu przypadkach – musi mieć tę samą fryzurę, ten sam zarost, mimo że upłynęło trochę casu miedzy jednymi a drugimi zdjęciami.

To się właśnie nazywa kontynuacja.

Charakteryzator to podobno jedna z pierwszych osób, która pojawia się na planie filmowym.

Tak. Ekipa charakteryzatorów jest pierwsza na palnie filmowym i schodzi z planu ostatnia. Często zaczynamy pracę o 5.00 rano. Aktor do nas przyjeżdża wcześniej, bo musimy go zrobić, ucharakteryzo­wać do roli. Gdy jeszcze pozostali z ekipy filmowej śpią, my przygo­towujemy aktorów do filmu.

Pewnie niełatwo pracować z zaspanymi aktorami? 🙂

Jasne, że o tej porze spotykamy ludzi w różnych humorach. Każdy wstaje w innym nastroju. Trzeba często nad tym zapanować i być mediatorem między aktorem a reżyserem czy produkcją.

Trudno być pośrednikiem między reżyserem i akto­rem?

Czasami bywa trudno. Muszę dogodzić jednej i drugiej stronie. Np. reżyser chciałby, by aktorka była starsza, bardziej zniszczona, a ak­torka protestuje: „No nie postarzaj mnie aż tak”, chce dobrze wy­glądać…

Czyli natura psychologa przydaje się w zawodzie?

Oprócz określonej artystycznej funkcji przy produkcji filmu charak­teryzator spełnia też trochę rolę psychologa. Musimy wszystko ro­bić, by aktor od rana miał dobry humor, by dobrze wyglądał. Trzeba go nieraz podbudować psychicznie (bo np. miał kłótnię w domu czy rozstał się drugą połówką) lub rzeczywiście „postawić na nogi” (bo nie spał i ma zapuchnięte oczy). Bywamy często spowiednikami. Jesteśmy osobami, które są najbliżej aktorów. Aktorzy zwierzają się nam z rzeczy prywatnych i to musi zostać w nas, nie możemy tego zdradzać, przekazywać innym. Musimy dbać o ich prywatność.

Jakie jeszcze cechy ułatwiają bycie charakteryzatorem?

To cygański zawód, często zmienia się miejsce kręcenia filmów. Żyjemy trochę jak marynarze. Często nas nie ma w domu i rodzina musi to zaakceptować. To zawód kreatywny. Trzeba dużo siebie wło­żyć w produkcję, musimy mieć power. Często na palnie spędzamy 10 lub 15 godzin, to zawód pełen wysiłku. Nie wszystko wygląda tak jak na czerwonym dywanie przed rozdaniem nagród. Jesteśmy na planie pierwsi i schodzimy z niego ostatni (aktora trzeba rozcharak­teryzować, zdjąć perukę, makijaż itp.). Ważną cechą jest więc spokój i wytrwałość.

Jeśli ktoś z czytelników „Victora” marzy o tym, by zo­stać charakteryzatorem, to…

Jeżeli kogoś interesuje ten zawód, powinien iść w kierunku arty­stycznym, plastycznym. Na pewno jest bardzo dobrze nauczyć się zawodu fryzjerskiego. Czasem bardziej potrzeba w filmie fryzjera niż makijażysty, zwłaszcza w produkcjach historycznych. Kobiety zawsze się malowały, ale nie tak jak dzisiaj. Ale najbardziej charakterystycz­ne w okresach historycznych były fryzury. Po nich często rozpoznaje się epokę albo przynależność do pewnej subkultury. Więc to fryzjer­stwo jest naprawdę przydatne. Umiejętności plastyczne (malowa­nie, rzeźbienie) też są ważne, ale może bardziej dla kogoś, kto idzie w kierunku efektów specjalnych. W USA, wśród charakteryzatorów pracujących przy filmach, jest podziała na hairdresserów i make­upistów. Jedni czeszą, inni charakteryzują. W Polsce nie ma jeszcze takiego podziału. Tego zawodu uczysz się głównie przez praktykę, i przez praktykę go doskonalisz. Ceniony w Europie jest wydział cha­rakteryzacji przy Wyższej Szkole Artystycznej w Dreźnie. W Polsce są szkoły charakteryzatorskie. Warto się nimi zainteresować.

 

 

Rozmawiał: Artur Maciak

Zdjęcia: Ingram Publishing, archiwum prywatne

 

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji ?
Zrobisz to wypełniając poniższy formularz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *